poniedziałek, 18 lutego 2013


Rozdział 27 – Wypadek

Moim oczom ukazał się duży,czarny, sportowy samochód. Otworzyłam szeroko buzię , przecież on
kosztował majątek.Czarne,luksusowe auto stało właśnie przed moim domem. Jakby na kogoś czekało.
Spojrzałam zszokowana na Michała.
***
-To twój ? – spytałam nadal patrząc na piękny samochód.
-Nie, Twój – usmiechnął się i mnie pocałował w policzek. Prawie zemdlałam.
-Jak to mój ?! – krzyknęłam – Przecież on..on jest piękny…
-Wiem , dlatego go kupiłem , gdyż masz niedługo 18 urodziny . Zapomniałaś ?
-Masz rację , mam niedługo urodziny.. Ale nie musiałeś kupować mi auta ! – uwiesiłam mu się 
na szyi.
-Ale chciałem i już ! – zaśmiał się. Podeszłam bliżej do „mojego” nowego auta. Nadal nie mogłam
uwierzyć w to co widzę.
-Monika – powiedział chłopak – Zapomniałaś o czymś..
- O czym ? – spytałam ciekawa. Po chwili Michał pokazał srebrne kluczyki  , z zawieszką 
z Londynu. 
-Nie mogę ich teraz wziąć nie mam prawa jazdy , głuptasie ! – zachichotałam i pokazałam
mu język.
-No to co ?
- To , że nie mogę prowadzić tego oto samochodu stojącego przed moim domem na parkingu.
- Oj tam , nie przesadzaj ! 
-Michał to ty przesadzasz – powiedziałam z lekka zdenerwowana. Idąc w stronę „prezentu” na moje 18 urodziny w oddali zobaczyłam samochód Justina. Szybko się wycofałam. Boję się rozmowy z tym dupkiem. W końcu to on mnie zdradził.
-Monika , skoro tak się boisz to ja poprowadzę .. – westchnął chłopak i skierował się w stronę drzwi od samochodu.
***
-Michał nie wiem czy to dobry pomysł. Przecież nie mamy jeszcze 18 lat.Co jak nas złapią lub będziemy mieli wypadek ? – panikowałam coraz bardziej. 
-Spokojnie nic nam nie będzie – zapewniał chłopak. Włożył kluczyki do stacyjki i auto odpaliło. Myślałam, że zaraz zemdleję. Bałam się,że coś nam się stanie.
- Michał , nie chcę
-Jak to ? – spytał z lekka zdziwiony .
-Boje się ! Nigdy nie jechałam autem z osobą , która nie ma prawa jazdy ! – wrzasnęłam i się rozpłakałam. Nie moja wina , że się tak panicznie boję jeździć.
-Chodź tu – powiedział spokojnie Michał i mnie przytulił. – Nic nam nie będzie , a skoro nie masz ochoty ja to rozumiem . Chodź , pójdziemy do Ciebie i wypijemy herbatę okej ? 
-Dobrze – westchnęłam i skierowałam się w stronę drzwi . Nie zważałam na auto Justina , chłopak musiał mnie nie widzieć i zniknął na zakręcie…
***
-Jaką chcesz ? – krzyknął Michał z kuchni. 
- Jeśli jeszcze tam jest , to poproszę miętową z 2 kostkami cukru ! – usiadłam wygodnie na kanapie i czekałam na chłopaka. Wszedł do salonu z tacką pełna ciasteczek oraz herbaty.
- Gorąca miętowa herbata dla panny Moniki – powiedział jak kelner i podał filiżankę z zaparzoną miętową herbatką.
-Dziękuję , a czy zbiera Pan napiwki ? – powiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
- Zbieram , ale coś innego . – zaśmiał się łobuzersko i nastawił swój prawy policzek. 
-Na to trzeba zasłużyć – odłożyłam gorącą filiżankę na stolik. Spojrzałam odruchowo na okno. Słońce nadal świeciło choć dochodziła godzina 19.30. Michał usiadł na kanapie obok mnie, objął mnie ramieniem i włączył telewizor.
***
-O, a co myślisz o tym ? – spytał Michał włączając film ” Wichrowe Wzgórza”.
-Okej – oparłam się o jego ramię. Chciało mi się spać. Jednak film był tak bardzo ciekawy , że postanowiłam „zostać” w strefie „żywych”. Zawsze gdy zasypiam myślę sobie, że umarłam. Trochę to dziwne , ale tak jest. Po skończonym filmie udałam się do swojego pokoju. Chciałam się zrelaksować i poczytać jakiś magazyn , gazetę , książkę. Cokolwiek. Byle odpocząć. Michał został na dole, ponieważ chciał obejrzeć mecz. Ja nie przepadałam zbytnio za takimi formami rozrywki. Szczególnie jeśli chodzi o : żużel, piłkę nożną itp. Wolę spędzić ten czas czytając , kąpiąc się w wannie, pisać SMS’y ze znajomymi. Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz. 
-O wiadomość ! – ucieszyłam się. Od numeru 582462018. – Nie znam takiego.- stwierdziłam i otworzyłam treść SMS’a.
” Justin jest w szpitalu przyjedź jak najszybciej jest w stanie krytycznym i nie wiadomo czy przeżyję ! „
Zamarłam na chwilę , zbiegłam szybko do Michała i krzyknęłam łapiąc w tym samym czasie za kurtkę.
-Michał ! , Justin jest w szpitalu ! Szybko zawieś mnie tam ! Szybko.!
-Co? Co się stało. On w szpitalu ? Jak..jak to ? – zadawał mnóstwo pytań.
-Nie ma czasu ! – wybiegłam z domu i wparowałam do „mojego” nowego samochodu . Teraz nie obchodziło mnie czy Michał ma to prawo jazdy czy nie. Jeśli się spóźnię może się okazać , że Justin umarł…
…………………………………………..
I jak podoba się ta część ? Mam nadzieję , że tak . No , ale proszę was ! Piszcie te cholerne* komentarze! Następną notkę wstawię bądź napiszę gdy będzie 10 komentarzy ! ;) Pozdrawiam Koloroffa <3

Rozdział 26 – Strata

Muzyka do rozdziału : Justin Bieber – Love me  
………………………………………
Szumiące drzewa i piękne rażące słońce , nie zwróciły w ogóle mojej uwagi. Patrzyłam tylko na
to co mnie załamało. Na chłopaka i dziewczynę , którzy mnie zranili. Nie mogłam uwierzyć,że
jeszcze mają czelność się tu pokazywać. No , ale cóż musiałam im wszystko wytłumaczyć.
Justin i tak mnie nie kochał więc co za różnica czy mu powiem czy nie ? Po chwili po moim policzku spłynęła łza.. Łza bólu i cierpienia. To nie moja wina,że tracę osoby na których mi zależy. 
………………………..
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zamarłam na chwilę, ale postanowiłam być silna. Delikatnie chwyciłam klamkę od drzwi swojego pokoju. Wahałam się czy zejść na dół czy nie.Postanowiłam,że w końcu wyznam całą prawdę. Wyznam to co czuję ! Wyznam to co myślę!
Bez ducha zeszłam po schodach. Michał stał na przeciwko drzwi. Już chciał otworzyć drzwi , gdy go powstrzymałam.
-Michał, proszę ja to zrobię . Już za długo to trwa. Muszę w końcu wyznać im prawdę. Nawet jeśli jest bolesna. Sprawia mi to okropną przykrość , ale muszę.. – powiedziałam jednym tchem. I chwyciłam Michała za rękę. Przytaknął głową i przepuścił mnie. Wzięłam głęboki wdech.. Wydech.. 
-Teraz , albo nigdy… – Otworzyłam szeroko drzwi . Moim oczom ukazała się dziewczyna i chłopak tak jak myślałam . Dasza i Justin. Pasowali do siebie. Nie! Nie pasowali ! Są okropni !
-Cześć Monika ! – powiedział wesoło chłopak , jak gdyby nic się nie stało. – Możemy wejść ? -spytał po chwili.
- To nie jest dobry pomysł. – od sapałam i zza drzwi wyszedł Michał uśmiechając się łobuzersko do Justina. Chłopak zrobił złą minę. Już chciał walnąć Michała , ale Dasza i ja go powstrzymaliśmy. 

-Co on tutaj robi ?! – wydarł się Justin na mnie i Michała.

- Michał jest moim chłopakiem, a ty jesteś zwykłym dupkiem. Oszukałeś mnie . Zdradziłeś mnie z Daszą.Widziałam was na torach więc nie próbuj się wyplątać. Tyle mam Ci do powiedzenia. Z nami koniec. Żegnaj Justin – powiedziałam przez łzy i zatrzasnęłam drzwi przed ich nosami.

Osunęłam się na podłogę i zaczęłam cicho szlochać. Ukryłam twarz w dłoniach. Nie chciałam,aby Michał widział mój ból i cierpienie. Co prawda Justin  i Dasza dobijali się do drzwi , bez skutku. Nie miałam ochoty z nimi rozmawiać. Chciałam rozmawiać tylko z Michałem. Klęknął przede mną i powiedział z nutką nadziei w głosie . 

- Wszystko będzie dobrze – zapewniał głaskając mnie po głowie. Spojrzałam w jego błękitne oczy. Martwił się o mnie widziałam to. Wtuliłam się w niego. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna. Bez chwili namysłu powiedziałam . 

- Kocham Cię , wiesz o tym ? 
Michał spojrzał na mnie z lekka zdziwiony. 

- Oczywiście , że wiem . Ja ciebie również bardzo kocham . – uśmiechnął się i pocałował mnie delikatnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek. Czułam się szczęśliwa , że spotkałam taką osobę jaką jest do tej pory Michał.
Pamiętam tylko jak poszliśmy oglądać film w telewizorze , potem bajka się urwała.

Następnego dnia

Obudziłam się w salonie przykryta beżowym kocem z misiami. Spojrzałam na komodę nad , którą wisiał duży , brązowy zegar. Właśnie wybiła godzina 12. 

-Ale długo spałam – uśmiechnęłam się i wyciągnęłam szeroko ręce do góry . 
Usłyszałam głos Michała  z kuchni. Rozmawiał z kimś przez telefon . Postanowiłam troszeczkę podsłuchać. Wiem , wiem.. to nie ładnie podsłuchiwać, ale nie mogłam się powstrzymać. 
Zakradłam się do drzwi. Oparłam się cicho o ścianę i zaczęłam się wsłuchiwać w rozmowę. 

- Justin trzeba było jej nie mówić , zraniłeś ją. Przychodząc tutaj jeszcze z Daszą. To był błąd. Nie dziw się teraz , że ona nie chcę Cię znać. – powiedział jednym tchem wkurzony Michał. No , ale chwila moment. On rozmawiał z Justinem..

- Monika jest moim skarbem i nie pozwolę Ci jej znowu mi zabrać. Kocham ją nad życie. Gdyby coś jej się stało. Nie wybaczyłbym sobie tego jasne ? 
Nie znałam go od tej strony  , ale podobało mi się jego zachowanie. Bronił mnie. I nie wiedziałam , że tak mnie kochał. To wymarzony chłopak. Postanowiłam zrobić akcję. Weszłam zaspana do kuchni i powiedziałam głośno . 

-Hej kotku !  - Michał momentalnie przerwał połączenie i odwrócił się w moją stronę. Podszedł bliżej i na mnie spojrzał.

-Hej ! – pocałował mnie namiętnie w usta. Na takie ” dzień dobry ” . On myślał , że nie słyszałam rozmowy. No niestety . Muszę o tym wiedzieć. Odsunęłam się od chłopaka. 

-Mam dla Ciebie niespodziankę. – powiedział tajemniczo. Wziął mnie na ręce i wyszedł poza dom. Moim oczom ukazał się …

…………………………….

Heeeeej ! :D . 
Domyślacie się pewnie , że to rozdział na święta. Już nic nie dodam do piątku . Bo dodałam na 2 dzień ;) . Powinno się podobać chociaż moim zdaniem wiecie… jest jeszcze gorzej :D ! Miłego czytania ! 


Rozdział 25 – Być silną..

  Muzyka do rozdziału  - Katy Perry
…………………………………….
Szliśmy w milczeniu. Michał co chwilkę na mnie spoglądał. Jednak mnie nadal nurtowały pytania.
 Dlaczego Justin mi nie powiedział ? Jak długo to trwa ? I najważniejsze. Dlaczego akurat z Daszą ?

 Przecież ona nic do niego nie czuję. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało … Doszliśmy do domu Michała. Chwycił za kieszeń , i po chwili wyciągnął z niej klucze. Bez ducha otworzył drzwi . Zaprosił mnie do środka. 
Zaczęłam się rozbierać , a Michał
poszedł po jakiś sok. Weszłam do salonu i włączyłam telewizor. w ogóle nie mogłam się skupić na danym filmie. Więc postanowiłam przełączyć.
Leciała akurat ” Ostatnia piosenka ” . 

-Mówią , że dobry.. – pomyślałam. I podgłośniłam telewizor. Oparłam się wygodnie o kanapę i zaczęłam oglądać. Po chwili
usłyszałam szmer. Odwróciłam się i zobaczyłam małego pieska biegnącego w moją stronę. 

- Jaki słodki ! – powiedziałam dosyć głosno biorąc szczeniaczka w ręce.
 - Miiichał !! – zawołałam.
-Tak ? – spytał wchodząc do salonu z tacką pełną ciasteczek , soku , owoców itp. Odłożył ją i na mnie spojrzał.
- To twój piesek ?
- Tak , dostałem go nie dawno . Od mojej cioci. Ma zapalenie płuc i jest w ciężkim stanie.Powiedziała  , że tylko tak może
mi się odpłacić za wszystko co dla niej zrobiłem – zakończył i nagle posmutniał. Przytuliłam go na pocieszenie.
-Tak mi przykro – powiedziałam z żalem. Tak byłam zajęta Justinem i Daszą , że nie zważałam na problemy Michała.
Chwyciłam go za rękę. Spojrzał na mnie wesoło. Po chwili się uśmiechnął ja również.

-Mam taki pomysł – powiedział łobuzersko. 

- Co byś powiedziała o walce na poduchy ?!  - krzyknął i rzucił mnie poduszką.

Zdziwiona jego zachowaniem odrzuciłam poduszke, ale podobało mi się , że już nie ma doła. Z resztą dawno się nie bawiłam.

Nie chodziłam na imprezy, urodziny , wesela . Ostatnio jakoś nie było okazji. Zazwyczaj jestem spokojną dziewczyną. Z rozmyśleń
wyrwał mnie kolejny cios poduszką. Tym razem w brzuch. 

- Oo nie ! – powiedziałam i wzięłam poduszkę leżącą obok kanapy. Rzuciłam w stronę Michała. Ku mojemu zaskoczeniu on ją złapał !
Niestety ja nie opanowałam tego do perfekcji. Łapanie rzeczy to nie mój dar. Za to Michał łapał świetnie. W końcu musiał.

Grał przecież latem w siatkówkę. Nagle usłyszałam dziwny szmer dochodzący od strony okna. Odwróciłam się gwałtownie. Ujrzałam
sylwetkę jakiegoś człowieka. Przestraszyłam się. Krzyknęłam i odskoczyłam, upadając na kanapę.
 
- Co ? Co jest ? – spytał z troską Michał patrząc na mnie. 

- Tam ..tam.. – powiedziałam wskazując palcem na okno. Chłopak spojrzał w tamtą stronę. Podszedł do szyby i zamarł.

- Michał co tam jest ?!- Podeszłam do niego. Zasłoniłam twarz poduszką. Wyjrzałam i zobaczyłam jak ktoś ucieka. Zamarłam  ,również
ktoś musiał nas podglądać. 

- Boję się .. – szepnęłam wtulając się w Michała. 

- Ja też . – rzekł nadal spoglądając za okno. Kto to mógł być ? I czego od nas chciał ? Tego nie wiedzieliśmy . Pozostało nam tylko czekać..

  
    4 dni później


- Michał ! – krzyknęłam schodząc na dół ze schodów. Oczywiście musiałam czegoś zapomnieć.

 Telefonu! Zawsze go zapominam. Wróciłam
się do pokoju. Otworzyłam drzwi i ujrzałam mój telefon „leżący” na parapecie. Szybko go wzięłam i zbiegłam ze schodów. Zatrzaskując
przy tym drzwi od mojej sypialni. Nagle poczułam piękny zapach. 

-Co to może być ? – spytałam w myślach wchodząc do kuchni. Moim oczom ukazał się Michał gotujący .. naleśniki ! Nie do wiary. 

Przez chwilę mu się przyglądałam do póki się nie odwrócił. Spojrzał na mnie i się uśmiechnął.

- Oo dzień dobry księżniczko . – zaskoczona jego zachowaniem podeszłam bliżej. On nieśmiało pocałował mnie w policzek.

- To co ? śniadanko ? – spytał pokazując talerz z około 10 naleśnikami w kształcie serca. 

-Mniam ! – usiadłam do stołu i szybko zjadłam 2 naleśniki z jogurtem truskawkowym. 

Jednak Michał wcale nie miał ochoty na naleśniki.
W ogóle ich nie jadł .
 Nawet jednego..
-Michał czy coś się stało ? – spytałam ironicznie . Wkurzyło mnie to jego ciągłe spoglądanie na mnie.
 
-Nie. właściwie to tak – powiedział sucho. 
- o co chodzi ? – dopytywałam bez skutku. On coś przedemną ukrywał widziałam to ! A przede wszystkim czułam. 
Nagła cisza
zmusiła mnie do powtórzenia pytania.
- o co chodzi ?
- Pamiętasz… pamiętasz.. jak widzieliśmy Justina  z Daszą ?  - spytał nie spoglądając na mnie.
 Obawiałam się jego
zachowania. Spojrzałam na pusty talerz. Zrobiło mi się słabo. Na samą myśl o Justinie miałam odór wymiotny.
- Ta..tak – wykrztusiłam ledwo słyszalnie. Nie potrafiłam się skupić . Tysiące myśli buzowało w mojej głowie.
- Wiesz.. bo ja wiedziałem, że ona tu przyjedzie. Justin mi wspominał..
- Co?! – krzyknęłam i wstałam z krzesła. – Wiedziałeś o wszystkim i mi nie powiedziałeś ?!
 - dokończyłam po chwili namysłu.
-To jest podłe ! Jak mogłeś ? – wrzasnęłam na niego i uciekłam do swojego pokoju. Michał pobiegł za mną .
Jednak jego pukanie
do drzwi nie miało sensu. Nie miałam zamiaru mu otwierać . Jemu ani nikomu innemu. Spojrzałam za okno i zobaczyłam coś 
potwornego…
………………………..
Hej dziubki ! . Przepraszam , że takie opóźnienie. Dodałabym wcześniej , ale robiłam malutkie poprawki. Mam nadzieję,  że się spodoba. No.. moim zdaniem nie jest on ciekawy.. Nawet bardzo mizerny i bez sensu .  Jednak tylko to udało mi się wymyślić. : )
 

Smutna..

Nie rozumiem ;D . Chcecie żebym pisała. Ale zasada obowiązuje ta sama. 10 komentarzy   i wstawię . Już mam napisany, ale wydaje mi się , że nie chcecie .. ; ( Nawet jeśli tak to nie mam pewności . To tyle z mojej strony. Bujaaaa  <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz